Temat podróży osób niepełnosprawnych jest niezwykle istotny, jednakże wykorzystywanie niepełnosprawności…
Temat podróży osób niepełnosprawnych jest niezwykle istotny, jednakże wykorzystywanie niepełnosprawności do wywoływania sztucznej burzy medialnej jest dalece naganny.
Po pierwsze Frank Gardner to pasażer, którego możemy określić jako „frequent flyer” i z pewnością jest świadom jakie zasady obowiązują na pokładach linii lotniczych i jakie procedury/ ułatwienia linie oferują dla osób niepełnosprawnych.
Jak słusznie wskazano w artykule, europejskie przepisy lotniczne nie wymagają od linii lotniczych posiadania na pokładach wózków inwalidzkich. Dodatkowo obsługa pokładowa zachowała się wzorowo i zaproponowała wszelką niezbędną pomoc, z której pasażer nie skorzystał.
Łukasz M. Mikosz - wiceprezes TOO w styczniu tego roku złamał nogę i w okresie kolejnych kilku miesięcy odbył kilkadziesiąt lotów, korzystając z dodatkowej opieki przeznaczonej dla osób z ograniczoną mobilnością. Korzystał z europejskich przewoźników, takich jak m.in. LOT Polish Airlines, SAS, Norwegian, WizzAir, Ryanair i niezwykle wysoko ocenił zarówno asystę dostępna na lotniskach w Polsce, Danii czy Norwegii, a także pomóc na pokładach samolotów w/w linii lotniczych. Obsługa zawsze była w pełni pomocna, nawet w sytuacji opóźnienia czy odwołania lotów.
Oczywiście należy wprowadzać rozwiązania, które polepsza komfort podróżowania także paseżerów niepełnosprawnych, nie można jednak ganić, czy mieć pretensji do przewoźnika, który wzorowo wywiązał się z umowy przewozu, a jedynie w naszej subiektywnej ocenie nie spełnił naszych zakładanych oczekiwań, które nie wynikały, ani z umowy, ani z przepisów.
Pamiętać także należy, aby sprawdzić jakie udogodnienia oferowane są przez linie lotniczą, którą wybieramy. Wyświetl mniej