SZARA STREFA – CIEKAWY CASE
SZARA STREFA – CIEKAWY CASE
Drodzy Państwo,
w naszej szarostrefowej praktyce pojawił się wczoraj ciekawy case, który pokazuje zarówno skalę tego zjawiska, jak i swoistą ułomność systemu.
Dokonaliśmy wczoraj zgłoszenia osoby fizycznej, która od 8 lat (informacja w opisie strony) organizuje imprezy turystyczne nie będąc organizatorem turystyki, a nawet przedsiębiorcą!
Działalność prowadzona iście z rozmachem, imprezy zaplanowane do 2025 roku zarówno na terenie Europy jak i Azja i Afryka. Informacja o zadatku, który należy wpłacić od razu i który naturalnie przepada w przypadku rezygnacji. Zapłata na rachunek w Revolut. Ceny już od 750 EUR, a najdroższy jaki znaleźliśmy to ok, 25.000 PLN. Jest nawet regulamin
chociaż wszędzie informacje, że to wyjazdy ``dla znajomych`` albo możliwość uczestniczenia w prywatnej wyprawie w zamkniętej grupie podróżników (ciekawe jakie to są te otwarte, skoro te ogranicza jedynie ilość użytkowników Facebooka do których skierowana jest ta oferta), w regulaminie nawet właściwość miejscowa sądu podana (dzięki niej wiedzieliśmy jaka właściwość miejscowa organów).
Jak widać, jak się chce to można i góry przenosić i przez 8 lat prowadzić działalność bez wpisu do rejestru organizatorów turystyki (…), bez gwarancji, TFP, TFG, a nawet bez płacenia podatków.
ZERO jakiegokolwiek zainteresowania ze strony odpowiednich organów. Natomiast kiedy prowadzi się działalność gospodarczą, płaci daniny, spełnia wymogi i przy okazji popełni błąd! To nie ma zmiłuj się i nawet czynny żal nie pomoże. Kontrole, kary, składki, podatki, sprawozdania, formularze i cała reszta biurokracji. Czasami człowiek się zastanawia po co to wszystko, skoro jak widać, można i bez tego. Nie zachęcamy naturalnie do przeniesienia działalności do szarej strefy, a jedynie pokazujemy patologię systemu, który ma chronić z jednej strony podróżnych, a z drugiej uczciwą konkurencję.
Od TOO zdecydowanie NIE dla takiej nieuczciwej działalności.
Wasze #TOO Wyświetl mniej